Na przełomie wieku XIX i XX doszło do niezwykłego sporu o probostwo w parafii Michała Archanioła w Zubrzy. Sprawa oparła się o arcybiskupa i najwyższe urzędy we Lwowie, c.k. Prokuratoria Państwa, a spór rozlał się tak dalece, że potrzebne były posiłki policyjne z Dawidowa.

[Wypiski z Kroniki parafii Zubrza].
[Pisownia oryginalna, podkreślenia także; wytłuszczenia – moje].

„Dnia 31 sierpnia 1898 roku dotychczasowy proboszcz i dziekan Przew[ielebny] Ksiądz Władysław Klecan przeniósł się na nowe probostwo w Chodorowie. Administrację parafii Zubrza powierzył Najp[oczciwszemu] Konsystorz Księdzu Józefowi Zawiszy, dotychczasowemu administratorowi w Chodorowie.

Podania na opóźnione probostwo wniosło 5 kandydatów, na listę wzięto tylko trzech, a mianowicie: Ks. Michała Płochackiego, Ks. Rucińskiego i Ks. Józefa Zawiszę. Rada miasta Lwowa na posiedzeniu 26/10 [1]898 przez „aklamację” nadała pieczę tę Ks. Michałowie Płochockiemu, od 9ciu lat Katechecie przy szkołach miejskich lwowskich.

Ponieważ Ksiądz Klecan nie mógł zabrać inwentarza przed 24 marca, zmuszony był Ks. Płochocki wstrzymać się z objęciem probostwa. Czas ten zwłoki spowodował bardzo przykre następstwa. Ks. Administrator nie dał sprawy za przegraną t.j. postanowił utrzymać się w Zubrzy i szedł do celu następującymi drogami: Najprzód wypowiedział takie zdanie „Żaden proboszcz nie powinien trudnić się gospodarką” – a innym razem – „że meszne to zdzierstwo”. Ze zdań tych wyciągneli chłopi następujące wnioski: „Gdyby ten ksiądz został u nas proboszczem, używalibyśmy pole plebalne i nie oddawalibyśmy mesznego”. Tak jedno jak drugie było nader dla chłopów ponętne, to też zwolna rozpoczęła się agitacja. Organista Stanisław Szyndlarewicz roznosząc opłatki, z obawy by przez nowego proboscza nie został z powodu złej gry na organach usunięty, bardzo gorliwie, niemal w każdej chacie, przemawiał za Ks. Zawiszą, nie szczędząc równocześnie czernidła Ks. Płochockiemu. W czasie Świąt Bożego Narodzenia – powzięto już stanowczo kroki potrzebne. Parafianin Antoni Maślanka /skończył szkolę średnią/ przedstawiał, że to rzecz niemożebna, wójt jednak ze Zubrzy, Jan Smolnicki /o ile głupi – o tyle zarozumiały/ twierdził, że „my”, tj. „on” potrafi tyle zrobić, że chociaż Płochocki prezentowany przez Namiestnictwo już zatwierdzony, to proboszczem w Zubrzy będzie nie kto inny – jak Ks. Zawisza.

Dnia 3go stycznia 1899 roku wyruszyła deputacja do Lwowa. W deputacji wzięli udział naczelnicy gmin: 1. Jan Smolnicki z Zubrzy, 2. Jan Wierzbicki z Kozielnik, 3. Józef Ferenz z Pasiek Zubrzeckich, 4. Michał Kuśnierz ze Sichowa, no i 5. pan organista. Deputacja udała się najprzód do prezydenta miasta Dra Włodzimierza Małachowskiego, a następnie do Biskupa Sufragana Ks. Józefa Webera. Mimo odmownych odpowiedzi socjalisty z Sokolnik – [Pie(r)vki] – ruszyła deputacja po kilku dniach do Najp[rzewielbniejszego] Księdza Arcybiskupa Seweryna Mocawskiego, gdy zaś Tenże posłuchania odmówił – wniesiono po kilku dniach prośbę przemożną opatrzoną licznemi podpisami parafian.

W czasie tej akcji, Ks. Zawisza poszedł „po kolędzie” w czasie której nie przyjmował żadnych datków, a natomiast nader szczodrze szafował obrazkami, medalikami, koronkami, nawet cukierkami i piernikami, dla starszych zaś dziewcząt – miał w zapasie książki do modlenia za 2 zł.

Gdy deputacja i petycja nie odniosła skutku, w ten czas zaczęto wysyłać listy o nędznej i podłej treści, chcąc Ks. Płochockiego zmusić do rezygnacji. Gdy wreszcie d[nia] 23 marca 1899 r. Ks. Płochocki kanonicznie się instytuował i w krótkim czasie miał przybyć do Zubrzy – oto po Sumie w Niedzielę Palmową 26 marca wójt Jan Smolnicki wstrzymuje lud koło kościoła i daje znak nijakiemu Szymonowi Południakowi, ten zabiera głos, przedstawia, że wszelkie zabiegi za ks. Zawiszą spełzły na niczem, że teraz mu nic innego nie pozostaje, jak „Ks. Płochockiego nie wpuścić do parafii, a Ks. Zawiszę nie wypuścić” – na to wójt: „ja się z tem zgadzam”.

W czasie Wielkanocnych Świąt rozniosła się pogłoska /fałszywa/, że proboszcz przyjedzie zaraz po Świętach we wtorek. Już od wczesnego ranka dnia tego zaczął się lud gromadzić na podwórzu plebalnem, około południa było już kilka set chłopów, bab i dzieci. Chłopi zamknęli w zatarasaowali bramy wjazdowe, rozstawili straż na 3 dojazdach do Zubrzy i uzbrojeni w kije i koły oczekiwali na przybycie swego prawowitego pasterza! Całej tej scenie Humań przypominającej, przypatrywał się stróż bezpieczeństwa publicznego, naczelnik gminy p. Smolnicki i zacny Ks. Administrator.

O zajściu tem zawiadomiono Ks. Pł[ochnickiego], ten zaś dał znać p. Staroście. P. Starosta wysłał natychmiast polecenie do żandarmerii w Dawidowie, by zbadano sprawę na miejscu. Rezultatem dochodzenia nakazane było aresztować „Kaznodziei” i Szymona Południaka.

Nadszedł wreszcie dzień 11go Kwietnia 1899, w którym Ks. Płochocki miał się udać do Zubrzy. Stosownie do zdania Wachmistrza żandarmerii posłano do Zubrzy 7 żandarmów i poczyniono kroki, by na wezwanie było wojsko przygotowane. Komisarz Starostwa p. Jełowiecki – Komisarz Magistratu p. Ostrowski, Ks. Dziekan Jakób Polek, proboszcz Ks. Płochnicki i towarzysz jego p. Matczyński – wszyscy byli uzbrojeni w rewolwery!

[…]

Wjazd dzięki obecności żandarmów, odbył się spokojnie. Niecheć atoli zamanifestowano nieobecnością. W sprawę opisaną wkroczyła c.k. Prokuratoria Państwa, do rozprawy jednak nie przyszło. Wielkie wrażenie wywarła na malkontentów prawie nagła śmierć Szymona Południaka.

Niemiłe te przejścia złączone z ciężką pracą i kłopotami gospodarczymi spowodowały, że proboszcz począł zapadać na zdrowiu, wywiązała się choroba płuc /katar płuc/, którą potęgowało wilgotne pomieszkanie. W listopadzie nie mógł już powstać z łoża – przyszło tedy wikarego Ks. Tadeusza Skornego /1.12.[1]899/. Dnia 6go grudnia [1]899 wyjechał proboszcz ze Zubrzy z zamiarem udania się na Południe, atoli we Lwowie nastapiło pogorszenie, tak że musiał tamże pozostać /w szpitalu Sióstr Miłosiernych do połowy 1900, poczem udał sie do Iki koło Abhazyi w Istryi, gdzie pozostał do 21go kwietnia, następnie pojechał do Meranu w Tyrolu, skąd  19 (lub 15 – nieczytelne) maja ze zrodowem cokolwiek połatanem powrócił do Zubrzy. 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here