Trudno o bardziej tragiczne zdarzenie, gdy w dniu wesela dochodzi do wypadku, w wyniku którego ginie pan młody, a pani młoda jest ranna, ksiądz zamiast mszy ślubnej musi odprawić mszę pogrzebową. Taka sytuacja miała miejsce w lutym 1928 roku, po wyruszeniu orszaku weselnego z podlwowskich Pasiek Zubrzyckich do kościoła w Sichowie (dziś Lwów).

Historia była obecna w wielu opowieściach odwiedzanych przeze mnie Pasieczan. Choć nikt z moich rozmówców nie był bezpośrednim świadkiem tego zdarzenia, to historia żyła własnym życiem i każdy o niej słyszał.

Na zdjęciu poniżej rodzina Lostrów. Pan w mundurze armii austriackiej to Marcin Loster z żoną Marią (z domu Janczura). Nastoletnia dziewczynka to ich córka Zofia Loster ur. 4.12.1904.

14 lutego 1928 roku, 24 letnia Zofia Loster wraz z narzeczonym Franciszkiem Płowiakiem (lat 24), jechali na swój ślub. Po drodze do kościoła w Sichowie doszło do tragicznego zdarzenia, o którym napisano w żydowskiej gazecie „Chwila” z dn. 16 lutego: „Tragiczna podróż pary narzeczonych”. Dziennikarz źle zapisał nazwisko młodej jako Letzter, ale z całą pewnością chodzi o Zofię Loster.

W opowieściach żyjących własnym życiem zakończenie było takie, że Kulczyckiego – sprawcę owego zdarzenia – niedoszli goście weselni pobili do utraty przytomności, a w innej wersji – pobili go na śmierć. Nie znalazłem jednak aktu zgonu Kulczyckiego.

Poniżej zostawiam wypis z liber mortuorum, czyli księgi zgonów tragicznie zmarłego pana młodego – Franciszka Płowiaka.

Zofia Loster trzy lata później wyszła za mąż za Józefa Łężnego (ur. 1906). 

Na zdjęciu młody Józef Łężny z siostrą Franciszką Łężną (później Południak).

Ślub – tym razem bez dramatu – odbył się 31 stycznia 1931 roku.

Miała z nim czworo dzieci. Historia jej życia jednak nie ułożyła się dobrze. Mąż w trudnym 1943 roku wyjechał za chlebem na Wołyń w okolice Sokala. Tam rozpoczął pracę u polskiej rodziny Zamorskiego (żona była Ukrainką, mieli dwóch synów). Rok 1943 to kulminacja ataków ukraińskich nacjonalistów. Zamorski został zamordowany przez banderowców. Jego żona Helena, obawiając się o swój los i los swoich synów (dzieci Polaka) „ubłagała” Józefa, żeby zabrał ją w bezpieczniejsze miejsce. Józef zabrał ją do swojego domu w Pasiekach Zubrzyckich pod Lwowem. Generowało to szereg konfliktów pomiędzy Józefem a Zofią, ale Zofia schorowana i chroma na oczy, była zdana już „na łaskę i niełaskę” męża. Zmarła młodo, niebawem po wypędzeniu na tzw. Ziemie Odzyskane, w wieku 43 lat. Jej ciało spoczywa na cmentarzu w Gręboszowie koło Namysłowa na Opolszczyźnie.

Józef po śmierci żony Zofii, ożenił się z Heleną Zamorską i miał z nią córkę – Wandę. Ich ciała spoczywają w jednym grobowcu na cmentarzu w Gręboszowie tuż obok grobu Zofii Łężnej z domu Loster.

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here