Bogdan Janus latem 1910 roku odbył wycieczki po okolicach Lwowa i opisał dość szczegółowo drewniane cerkwie podlwowia (przeważnie powiatu lwowskiego i kilku, nie należących do niego, jednak położonych w promieniu dwóch do trzech mil od miasta). Książeczka, którą wydał jedynie w 25 egzemplarzach jest mało znana, a szkoda, bo stanowi niezwykle cenne źródło o sztuce ludności wiejskiej okolic Lwowa.

W miesiącach letnich 1910 r. zwiedziłem pieszo wszystkie prawie miejscowości powiatu lwowskiego, zbierając materyały do pracy, mającej objąć zarys sztuki ludowej w najgłówniejszych jej objawach i cechach lokalnych. Przedsięwzięcia tego podjąłem się bez żadnego z góry urobionego poglądu, zwracając jedynie uwagę na rzeczy istotnie ciekawe i mogące mieć jakąkolwiek wartość— dla ogólnie nakreślonego przeze mnie zamiaru, zebrania jak najliczniejszych wiadomości do poszczególnych działów sztuki ludowej. W myśl więc podobnego programu nie przeoczałem jednych rzeczy na korzyść drugich, pozornie więcej ciekawych i bardziej w padających w oczy, lecz równomiernie traktowałem tak jedne, jak i drugie.
W rezultacie jednak — po zbadaniu liczniejszych miejscowości— musiałem przyjąć za udowodniony, coraz uporczywiej nasuwający się fakt niezmiernego ubóstwa zabytków i okazów sztuki na zwiedzanem terytoryum , którego jedyną ybitniejszą właściwością są prawie same tylko domy boże — powabne swą prostotą cerkwie drewniane. Napróżno szukać tu pięknych siedzib dworskich, okazalszych zabytków figuralnych, pokaźniejszych kapliczek lub krzyżów przydrożnych, obficie zdobionych chat lub ładniejszych urządzeń mieszkalnych.
Zaszczyt posiadania w najbliższem swem sąsiedztwie sławnego od wieków i wielkiego miasta, jakiem byl i jest obecnie Lwów — stolica kraju, opłacać musiały okoliczne wsie i miasteczka częstokroć bardzo dotkliwym haraczem w postaci pożogą i spustoszeniem trawionych osad całych, nawiedzanych aż nadto często przez najrozmaitsze hordy nieprzyjacielskie. Przed zadziwiającą ich zdolnością niszczenia wszystkiego dokoła siebie, nie mogło się nic ostać nienaruszone, a gdyby nawet przypadkiem przytulona do pustych skał cerkiew drewniana lub w lasach ukryty dworek uniknął w jakiś sposób bliższego zapoznania się z ich zaciekłością, to z następną wiosną przyszłoby im z pewnością spojrzeć w oczy srogiego tatarzyna czy turka i bez wątpienia przypłacić to swem istnieniem.

Z ustaleń Janusa wynika, że zabytków artystycznej twórczości ludności wiejskiej okolic Lwowa, zachowało się bardzo niewiele i to wcale nie najciekawszych, a z okazów nowszego pochodzenia niezmiernie mało tylko wyróżnia się czemś istotnie godnem uwagi.

Zdanie autora o sztuce ludowej podlwowia jest dość krytyczne: Nie mając zamiaru twierdzić, iżby rodzima sztuka ludowa w okolicach Lwowa wcale nie istniała lub ograniczała się jedynie do niepokaźnych rozmiarów, konstatuję przedewszystkiem, iż znajduje się ona zbyt wyraźnie pod wpływem miasta, co oczywiście nie może chyba sprzyjać jej oryginalnemu rozwojowi, zagłuszanemu przez marne wyroby fabryczne, do tego obce a nie swojskie. Nie zmienia to jednak faktu, że dzięki jego pracowitości zachowały się niezmiernie rzadkie dziś zdjęcia, w wiekszości nie istniejących już, drewnianych cerkwi na podlwowiu z początku XX wieku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here