Dragan Satorović, ps. Draża, był dowódcą akcji, która rozpoczęła się w sobotę, w nocy z 10 na 11 czerwca 1944 r. O zmierzchu oddział przybył na skraj lasu około 1 km od wsi Szołomyja, zamieszkującą przez Ukraińców. Nastąpiła krótka odprawa, na której kpt. Sotirović wyjaśnił cel akcji, postawił zadania i wspomniał pomordowanych przez UPA Polaków, następnie poprosił o modlitwę w ich intencji i „żeby nam Pan Bóg nie dał przypadkowo skrzywdzić niewinnych, żeby wybaczył, jeżeli w tej akcji zginą kobiety lub dzieci”. Po modlitwie wraz z ochotnikami z Biłek i Czyszek wyruszył, by zaatakować wieś od północy. Pozostali uderzyć mieli od południa. AK-owcy dla rozróżnienia w nocy założyli na rękawy białe opaski. Grupa kpt. Sotirović’a natknęła się na placówkę ukraińską z karabinem maszynowym, którą zlikwidowano bez strat własnych. Karabin maszynowy zdobył mieszkaniec Czyszek, Kazimierz Ryglowski „Wiśnia”. W tym samym czasie z głośnym hura do wsi wpadł drugi oddział. Żołnierze tyralierą szybko biegli przez wieś, zatrzymując się tylko, by wrzucić butelkę z benzyną lub granat. Wieś została zniszczona. Spalono około 55 – 60 gospodarstw, zginęło od dziewięciu do kilkudziesięciu osób, upowców i cywili. Ocalała cerkiew, do której schroniło się gros mieszkańców wsi, ludzi tych oszczędzono.

Szybkość, gwałtowność i skuteczność ataku całkowicie zaskoczyła Ukraińców. Z Polaków nikt nie zginął, a dwóch odniosło lekkie rany, jeden AK-owiec zabłądził, jednak następnego dnia powrócił do oddziału. Fakt zgromadzenia się tylu ludzi w cerkwi nasuwa przypuszczenie, że ktoś ich przed mającym nastąpić atakiem ostrzegł, wskazując jednocześnie świątynię jako miejsce schronienia. Mając na uwadze religijność dowódcy akcji, sądzi się, że stało się to za jego sprawą. Po tej akcji UPA zaprzestała napadów na polskie wsie.

Oto wspomnienia Dragana Sotirovicia:

przypisy:

Cytaty zaczerpnięty z książki – wspomnień Dragana Sotirovicia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here